Dzisiaj w Polsce przypada Dzień Dziecka.

Wiem doskonale, ponieważ co roku sąsiad Ambasady i rezydencji Szwecji, Premier Polski, zaprasza dzieci na różne zabawy w ogrodzie. Tak było też wczoraj.

O co chodzi w tym dniu? Nie wiem dokładnie, ponieważ w Szwecji nie mamy czegoś podobnego. Pewnie powinniśmy. Dobry, inspirujący pomysł. Tu i teraz chciałbym być dzieckiem w Warszawie.

Czasami obchodzimy w Szwecji 20 listopada. To dzień, kiedy 26 lat temu uchwalono Konwencję ONZ ds. praw dziecka. Warto go obchodzić. Ta konwencja moim zdaniem jest jednym z najważniejszych narzędzi dostępnych w walce o godne życie wszystkich dzieci – w Polsce, w Szwecji, na całym świecie.

Warto w tym kontekście przypomnieć o polskich korzeniach tej konwencji – o Januszu Korczaku, prawdziwym bohaterze naszych czasów.

W tej chwili trwają w Szwecji przygotowania, by konwencja stała się obowiązującym w Szwecji prawem. Już prawie udało się to osiągnąć.

W tym roku mamy inny powód do świętowania: urodziny Pippi Pończoszanki. Ma 70 lat – ale nigdy nie będzie starsza. Nigdy nie przejdzie na emeryturę…

W książce zjadła jakąś tabletkę młodości razem z Tommym i Anniką. Ale jej aktualność i popularność oczywiście ma też inny wymiar. Jak powiedziała szwedzka innowatorka i przedsiębiorczyni, Stina Ehrensvärd: „Pippi Pończoszanka była moja ulubioną bohaterką i wzorem do naśladowania. Nie potrafiłam unieść konia jak Pippi, ale dzięki chodzeniu po drzewach wygrywałam z większością chłopców w moim wieku w siłowaniu się na rękę.”

To jest chyba kluczowy przekaz Pippi. Dzieci się liczą. Jestem silną dziewczynką. Potrafię. Potrafimy razem.

Kiedy teraz przygotowuję się do organizowanego przez ambasadę Szwedzko-Polskiego Forum Innowacji 11 czerwca, czerpię natchnienie z książek o Pippi. Ona z pewnością była innowatorką, częściowo też chyba dlatego, że była trochę nieposłuszna.

Dzięki Pippi i podobne niezapomniane postaci Astrid Lindgren żyje w naszych wspomnieniach – a dodatkowo także dzięki swojemu zaangażowaniu w sprawy praw dzieci.

Kiedyś opowiadała historię, którą usłyszała od jakiejś starszej kobiety.

W młodości kobieta, wtedy matka małego dziecka, słyszała, że bicie dzieci stanowi nieodzowną część wychowania. Za którymś razem, po tym, jak jej syn coś przeskrobał, postanowiła go ukarać i wysłała go do lasu po rózgi. Chłopczyk poszedł i długo go nie było. W końcu wrócił zapłakany: „Nie znalazłem rózgi, masz tu za to kamień, którym możesz we mnie rzucić.” Wtedy matka też zaczęła płakać, ponieważ zobaczyła wszystko oczami dziecka. Dziecko musiało myśleć, że skoro matka chce mu wyrządzić krzywdę, to równie dobrze może to zrobić za pomocą kamienia. Przytuliła synka i oboje zapłakali. Następnie położyła kamień na półce w kuchni. Odtąd przypominał jej o obietnicy, którą sobie wtedy złożyła: żadnej przemocy!

Wkrótce potem w Szwecji uchwalono ustawę zabraniającą kar cielesnych wobec dzieci. Taka ustawa od pięciu lat obowiązuje również w Polsce.

Cieszę się. I cieszyłaby się ogromnie Astrid Lindgren. Warto pamiętać o tym nie tylko dzisiaj, w Dniu Dziecka, ale we wszystkie dni w roku.